Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avrig. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Avrig. Pokaż wszystkie posty

1 odcinek górski

Zaczęliśmy w Avrig, dokąd dojechaliśmy busem w Braszowa. Po przejściu przez miasteczko weszliśmy na żwirową drogę w kierunku południowo wschodnim prowadzącym do schronisk Cabana Ghiocel i Cabana Poiana Neamtului. Mozolny kawałek, który udało sie nam pokonać w dobrym nastroju jedynie dzięki złapanej okazji.



Dopiero za cabaną Poiana Neamtului zaczęła się nasza właściwa górska wędrówka: do cabany Bercaciu.

W Cabana Barcaciu byliśmy dopiero wieczorem.




dojazd i powrót z wyższych partii gór

W wyższe partie Fogaraszy dostać można się pieszo, ale jest to mordęga. Podobnie z powrotem. Dlatego warto łapać okazje. My naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w miejscowości Avrig.


Stamtąd też złapaliśmy stopa do Cabany Poiana Neamtului. Kosztowało nas to 50 RON. Ale było warto, bo dzięki temu zyskaliśmy dodatkowy dzień na dużych wysokościach. Poza tym po raz pierwszy mieliśmy okazję posłuchać manele:)


Natomiast transport powrotny łapaliśmy z Cabany Balea Lac. Tym razem było drożej, bo 80 RON, ale za to bardziej widowiskowo. Wracaliśmy bowiem słynną trasą transfogaraską, która wije się, górskimi serpentynami przez jakieś 30 kilometrów.


Po około 45 minutach byliśmy w najbliższej miejscowości, przez którą przejeżdżają pociągi w stronę Braszowa i Sybina. W sumie w ciągu dnia przejeżdża ich kilkanaście. Nasz przyjechał po około 30 minutach.




dojazd w Fogarasze

Jest kilka opcji dojazdu w Fogarasze. Większość z nich omawia przewodnik Bezdroży po Rumunii. Zazwyczaj są to trasy bezpieczne i dość komfortowe. My zdecydowaliśmy się na nieco inną:) Polecam ten wariant wszystkim, którzy samą podrożą potrafią cieszyć równie mocno, co pobytem w miejscu, do którego dążą.


Kilka rzeczy wymaga komentarza. Po pierwsze bilet na każdy ukraiński autobus można kupić nieco taniej u samego kierowcy. Oczywiście "tak" zakupiony bilet ma charakter wirtualny i umowny, ale pozwala na pewne oszczędności. Po drugie, podany powyżej koszt za przejazd do Czerniowców dotyczy przedziału kupiejnego. W płackartnym byłoby taniej. Po trzecie, prywatny przewoźnik, który zabrał nas do Suczawy spadł nam z nieba. Gdyby nie on, na pewno nie zdążylibyśmy na pociąg do Braszowa. A tak, pomógł nam nawet kupić bilety i wymienić walutę. Na koniec podsumował "No ja Wam skazał szto Gorż charoszyj czialawiek". Jego numer to +3806775882059. Po czwarte łapówki... Otóż przekraczając granicę z Ukrainą wypełnia się kartę imigracyjną, którą pogranicznicy podbijają i zostawiają w paszporcie. Ode mnie jej nawet nie wzięli... uznałem jednak, ze skoro wpuścili mnie na terytorium Ukrainy, to nie ma problemu. Dopiero we Lwowie, kiedy zatrzymała nas straż graniczna okazało się, ze karta jest obowiązkowa. Zagrozili mi deportacją, a potem powiedzieli żebym dal chłopakom na piwko... kosztowało mnie to 50 UAH (choć i tak najpierw chcieli 100). Drugą łapówkę dałem na granicy z Rumunią. Z tego samego powodu...

Podsumowując, podróż w opisanym wariancie jest tania (można zmieścić się w 150 PLN za osobę). Ale wymaga czasu i zamiłowania do podróżowania. Ostatecznie, w same Fogarasze jechaliśmy dwa dni. Pierwszą noc spędziliśmy w wagonie sypialnym w drodze do Czerniowców, a drugą na kwaterze prywatnej w Braszowie, juz u stóp Fogaraszy.