Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciorba de burta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciorba de burta. Pokaż wszystkie posty

przepis na ciorba de burta

Przepis pochodzi ze strony http://www.forum.gazeta.pl/, a jego autorem jest avroml.

"1 kilogram flaków, 70 dag kości, 1,5 litra wody, 10 dag marchwi, 10 dag cebuli, 5 dag selera, 4-5 ząbków czosnku, szklanka śmietany, 2 żółtka, 1 czubata łyżka mąki, ocet lub sok z cytryny, sól, pieprz.
Oczyszczone i wyparzone flaki zalewa się zimną wodą i gotuje razem z kośćmi przez kilka godzin do miękkości. Podczas gotowania zbiera się szumowiny. Ugotowane flaki wyjmuje się i kroi w paski. Wrzuca się je z powrotem do wywaru, wraz z drobno pokrojonymi lub startymi na grubej tarce warzywami. Po pół godzinie dodaje się wyciśnięty czosnek, pieprz i sól. Z żółtek, mąki i śmietany przygotowuje się zawiesinę do zabielenia zupy. Hartuje się ją z kilkoma łyżkami zupy i mieszając wlewa do gara. Należy to zrobić już po odstawieniu gara z ognia, tak by się zupa nie ścięła. Dodaje się kilka łyżek octu lub soku z cytryny. Podaje się gorącą, posypaną kilkoma listkami pietruszki, a w osobnych miseczkach wyciśnięty czosnek w oleju, śmietanę i ostrą paprykę."


rumuńskie przysmaki

Dzięki towarzystwu dwóch kucharzy poznaliśmy kilka rumuńskich specjałów, o których nie znajdzie się informacji w przewodnikach. Pierwszy nie ma nazwy, ale ciekawie smakuje i ma prosty skład: wódka, grecka ouzo i leśne owoce: jagody, borówki, maliny:) Czy mocne? Trudno ocenić. W górach ciężko o kaca.
Drugi to napar z jagód. Świetnie sprawdza się w górskich warunkach. Wystarczy zebrać wysuszonych gałązek z krzaczków jagód i wrzucić je do gotującej się wody. Dla aromatu, koloru i konsystencji warto dorzucić trochę świeżych owoców. Poczekać aż się ponownie zagotuje. Wyjdzie z tego pyszna jagodowa herbata. Świetnie smakuje posłodzona. Nam posmakowała tak bardzo, że postanowiliśmy wziąć ze sobą w dalszą drogę zapas zasuszonych krzaków jagód.

Poza piciem też jedliśmy. Na śniadanie głównie omlety. W schroniskach podają je z czym chcesz: serem, szynką, salami, kiełbasą etc. Natomiast na obiad je się zupy, a w zasadzie ciorby. My mielimy okazję spróbować tylko jednej, o nazwie ciorba de burta. Znaleziony w internecie przepis na tę zupę zamieszczę w osobnym poście. W tym nadmienię tylko, że fantastyczny jest sposób jej podania. Otóż do wraz z samą zupą, kelner osobno podaje kwaśną śmietanę w małym dzbanuszku, surowe żółtka oraz ostrą zieloną paprykę. Śmietany i rozbełtanych żółtek dolewa się wedle uznania. Podobnie dodaje się papryki.

Inny rumuński przysmak, jaki jedliśmy to mici - grillowane kiełbaski z mięsem mielonym bez flaka:) Dobre. Po zejściu z gór zjadłem dwa od razu, Roly zjadł ich siedem. Więcej powie zdjęcie:


Poza tym piliśmy palinkę, której trochę przywiozłem na pamiątkę do domu. Palinka to coś na wzór naszego bimbru. Można je kupić wszędzie w Rumunii, choć nie ma jej w oficjalnej sprzedaży. Wystarczy zapytać.

Poza piciem i jedzeniem było tez palenie. Z nazwy nic nie wymienię. Ale pokażę, w jakim stanie był Roly:)