Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mici. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mici. Pokaż wszystkie posty

Ludzie

Przy Cabanie Barcaciu poznaliśmy sympatyczną grupę Rumunów oraz parę Francuzów. Melanż był nie tylko alkoholowy (piwo, wino, koniak, ouzo) ale i językowy: po angielsku mówili wszyscy, po francusku Francuzi i jedna Rumunka, po włosku Francuska, jeden Rumun i ja:)

Natomiast przy Cabanie Negoiu poznaliśmy się inną grupą Rumunów. Od spędzonego wspólnie wieczora już do końca naszego pobytu w Fogaraszach wędrowaliśmy razem.


Natomiast po zejściu do Balea Lac doświadczyliśmy pewnego zwyczaju. Otóż nasi przyjaciele kategorycznie odmawiali przyjęcia jakiegokolwiek zwrotu kosztów za poniesione przez nich na rzecz wszystkich wydatki. A więc nie przyjęli pieniędzy za palinkę i inne napoje, za mici, za papierosy itd. Wiedząc jakie są średnie zarobki netto w Rumunii, zaczęła nas ta sytuacja mocno frustrować. Kiedy podstępem udało się nam wcisnąć im pieniądze do ręki, zagrozili, ze albo weźmiemy je z powrotem, albo dadzą je pierwszemu lepszemu gościowi na ulicy! Dlatego postanowiliśmy, ze następnego dnia zapłacimy wszystkim za śniadanie. Udało się, choć znów z pomocą fortelu. Ostatecznie, odkryta zasada była taka, ze nie oddawaliśmy sobie pieniędzy, ale na zmianę płaciliśmy za całą grupę: raz oni za nas raz my za nich. I tak to chyba jest...


rumuńskie przysmaki

Dzięki towarzystwu dwóch kucharzy poznaliśmy kilka rumuńskich specjałów, o których nie znajdzie się informacji w przewodnikach. Pierwszy nie ma nazwy, ale ciekawie smakuje i ma prosty skład: wódka, grecka ouzo i leśne owoce: jagody, borówki, maliny:) Czy mocne? Trudno ocenić. W górach ciężko o kaca.
Drugi to napar z jagód. Świetnie sprawdza się w górskich warunkach. Wystarczy zebrać wysuszonych gałązek z krzaczków jagód i wrzucić je do gotującej się wody. Dla aromatu, koloru i konsystencji warto dorzucić trochę świeżych owoców. Poczekać aż się ponownie zagotuje. Wyjdzie z tego pyszna jagodowa herbata. Świetnie smakuje posłodzona. Nam posmakowała tak bardzo, że postanowiliśmy wziąć ze sobą w dalszą drogę zapas zasuszonych krzaków jagód.

Poza piciem też jedliśmy. Na śniadanie głównie omlety. W schroniskach podają je z czym chcesz: serem, szynką, salami, kiełbasą etc. Natomiast na obiad je się zupy, a w zasadzie ciorby. My mielimy okazję spróbować tylko jednej, o nazwie ciorba de burta. Znaleziony w internecie przepis na tę zupę zamieszczę w osobnym poście. W tym nadmienię tylko, że fantastyczny jest sposób jej podania. Otóż do wraz z samą zupą, kelner osobno podaje kwaśną śmietanę w małym dzbanuszku, surowe żółtka oraz ostrą zieloną paprykę. Śmietany i rozbełtanych żółtek dolewa się wedle uznania. Podobnie dodaje się papryki.

Inny rumuński przysmak, jaki jedliśmy to mici - grillowane kiełbaski z mięsem mielonym bez flaka:) Dobre. Po zejściu z gór zjadłem dwa od razu, Roly zjadł ich siedem. Więcej powie zdjęcie:


Poza tym piliśmy palinkę, której trochę przywiozłem na pamiątkę do domu. Palinka to coś na wzór naszego bimbru. Można je kupić wszędzie w Rumunii, choć nie ma jej w oficjalnej sprzedaży. Wystarczy zapytać.

Poza piciem i jedzeniem było tez palenie. Z nazwy nic nie wymienię. Ale pokażę, w jakim stanie był Roly:)