Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cabana Balea Lac. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Cabana Balea Lac. Pokaż wszystkie posty

Ludzie

Przy Cabanie Barcaciu poznaliśmy sympatyczną grupę Rumunów oraz parę Francuzów. Melanż był nie tylko alkoholowy (piwo, wino, koniak, ouzo) ale i językowy: po angielsku mówili wszyscy, po francusku Francuzi i jedna Rumunka, po włosku Francuska, jeden Rumun i ja:)

Natomiast przy Cabanie Negoiu poznaliśmy się inną grupą Rumunów. Od spędzonego wspólnie wieczora już do końca naszego pobytu w Fogaraszach wędrowaliśmy razem.


Natomiast po zejściu do Balea Lac doświadczyliśmy pewnego zwyczaju. Otóż nasi przyjaciele kategorycznie odmawiali przyjęcia jakiegokolwiek zwrotu kosztów za poniesione przez nich na rzecz wszystkich wydatki. A więc nie przyjęli pieniędzy za palinkę i inne napoje, za mici, za papierosy itd. Wiedząc jakie są średnie zarobki netto w Rumunii, zaczęła nas ta sytuacja mocno frustrować. Kiedy podstępem udało się nam wcisnąć im pieniądze do ręki, zagrozili, ze albo weźmiemy je z powrotem, albo dadzą je pierwszemu lepszemu gościowi na ulicy! Dlatego postanowiliśmy, ze następnego dnia zapłacimy wszystkim za śniadanie. Udało się, choć znów z pomocą fortelu. Ostatecznie, odkryta zasada była taka, ze nie oddawaliśmy sobie pieniędzy, ale na zmianę płaciliśmy za całą grupę: raz oni za nas raz my za nich. I tak to chyba jest...


dojazd i powrót z wyższych partii gór

W wyższe partie Fogaraszy dostać można się pieszo, ale jest to mordęga. Podobnie z powrotem. Dlatego warto łapać okazje. My naszą wędrówkę rozpoczęliśmy w miejscowości Avrig.


Stamtąd też złapaliśmy stopa do Cabany Poiana Neamtului. Kosztowało nas to 50 RON. Ale było warto, bo dzięki temu zyskaliśmy dodatkowy dzień na dużych wysokościach. Poza tym po raz pierwszy mieliśmy okazję posłuchać manele:)


Natomiast transport powrotny łapaliśmy z Cabany Balea Lac. Tym razem było drożej, bo 80 RON, ale za to bardziej widowiskowo. Wracaliśmy bowiem słynną trasą transfogaraską, która wije się, górskimi serpentynami przez jakieś 30 kilometrów.


Po około 45 minutach byliśmy w najbliższej miejscowości, przez którą przejeżdżają pociągi w stronę Braszowa i Sybina. W sumie w ciągu dnia przejeżdża ich kilkanaście. Nasz przyjechał po około 30 minutach.